05/03/2014
Wieczorne Polaków rozmowy
Pewnie niejeden z Was wychodzi z domu rano, wraca wieczorem, ledwo powłócząc nogami. Ja ostatnie dwa dni miałam mega zapchane przeróżnymi czynnościami, niekoniecznie przyjemnymi, statycznymi czy pozytywnymi.
Ostatni ważny dla mnie punkt programu każdego dnia, to wieczorne czytanie dziecku. Zazwyczaj po nim, Maciej zasypia. Ale bywają dni (jak dwa minione), kiedy prowadzi wręcz monolog, co chwilę wtrącając "Mamo, słuchasz?", albo "Mamo, a wiesz jak się nazywa...?" A ja wtedy ledwie zyję.
Przedwczoraj dowiedziałam się o mutacjach genetycznych u ryb - pił, że niektórym z nich piły wyrastają w górę, zamiast w przód, o ich mozliwościach szybkiego pływania, o cenie za nielegalne "piły" tych ryb, itd... Wczoraj miałam test ze znajomości samolotów, wypytywanie o datę przelotu Amelii Earhart nad Atlantykiem, modelu jej samolotu oraz prędkości lotu.
Czasem mój umysł w porze wieczornej nie funkcjonuje zbyt dobrze :/ Mam kompletnie dość tych opowieści, słuchania, potakiwania... Najchętniej zamknęłabym się w osobnym pomieszczeniu, SAMA!
Ale myślę sobie, że być może za rok, za dwa, Maciej nie będzie chciał podzielić się ze mną takimi informacjami? Pewnie nie powie mi nawet, co przeskrobał w szkole. Nie powie co podoba mu się w Natalii z II B. A jeśli zirytuję się i ochrzanię go, to być może się zniechęci do rozmów ze mną, możliwe, że nie będzie więcej opowiadał o swoim planie uratowania ludności Ukrainy przed Putinem...
Wtedy "spływa" na mnie spokój, wyłączam logiczne myślenie, uśmiecham się, patrzę na te mądre brązowe oczy, słucham... i chcę, żeby mówił do rana.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment