Pamiętam wieczór, kiedy leżeliśmy z panem X na kanapie, przytulając sie do siebie. Doznałam wtedy nagłego olśnienia.
- Zastanawiałeś się kiedyś, czym jest szczęście? - zapytałam.
Pan X ukokosił się wygodniej:
- A co masz na ten temat do powiedzenia?
- Szczęście to wybór.
Patrzył na mnie przez chwilę, czekając na ciąg dalszy. Ale ciągu dalszego nie ma. Szczęśliwym jest się z wyboru.
Słucham radia, a tam "wiosna, wiosna, wiosna", za oknem tez wiosna. I zastanawiam się, czy ja juz jestem na etapie "moherowych beretów", które prawdopodobnie się już nigdy nie zakochają? Nie, nie jest mi smutno. Raczej z nostalgią i rozrzewnieniem spoglądam na młode pary, trzymające się za rękę, spacerujące i szczęśliwe samym byciem ze sobą. Nie zazdroszczę im, uśmiecham się. Bardzo przyjemnie patrzy się na to, że inni też są szczęśliwi. I to nie kwestia zgromadzonych pieniędzy, odniesionego sukcesu czy tysiąca znajomych na "fejsbuku".
Móc celebrować życie jest szczęściem. Móc zmagać się (bądź dla zwolenników zen) akceptować trudności jest szczęściem.
Szczęśliwego dnia bycia szczęśliwym!!