Ileż to razy ocierając łzy rozczarowania po nieudanym Bożym Narodzeniu, obiecywałam sobie, że to już ostatnie takie święta. Po czym następnego roku znowu dopadała mnie depresja, melancholia, tęsknota za czymś nieuchwytnym, za ciepłem drugiego człowieka. Bombardujące mnie zewsząd informacje o konieczności spędzenia grudniowych dni z rodziną, z bliskimi wcale nie napawały mnie miłymi uczuciami, nie motywowały do działania. Uświadamiały mi tylko, że kolejny raz zasiądziemy z synem nad talerzami zbyt dużej ilości jedzenia, którego nie będzie mial kto zjeść, zajrzę pod choinkę, gdzie wcale nie znajdę żadnego milego drobiazgu dla siebie.
W ciągu roku jest wiele dni, kiedy serce ściska mi żal samotności. Czy fakt, że w pojedynkę zmagam się z życiem musi koniecznie oznaczać, że Walentynki, Dzień Dziecka i Wigilię spędzę osamotniona z dzieckiem?
Tym razem postanowiłam definitywnie przestać roztkliwiać się nad rzekomą niedolą matki samotnie wychowującej dziecko i sprawić, żeby przeżyć wszystko najpełniej, najradośniej i najświadomiej. Żeby nad tym popracować mam cały, długi rok.
Moim celem jest zrzeszenie rodziców samotnie wychowujących swoje dzieci, ale również tych, którzy są szczęśliwi, aby swoją radością mogli podzielić się z innymi. Osoby mające inne deficyty emocjonalne zapraszam równie ciepło. Poszukajmy podobnych do siebie, wszak oni zrozumieją nas najlepiej. Chcę stworzyć społeczność wspierających się, przyjaznych ludzi.
Droga do celu jest równie ważna, jak jego osiągnięcie. Tym bardziej, że po drodze przeżyję Walentynki, Prima Aprilis, Wielkanoc, Dzień Matki, Dzień Taty, Dzień Dziecka, wakacyjne wyprawy rowerowe, pieczenie kiełbasek nad ogniskiem, Mikołajowe zabawy i uroczyste przyjęcie wigilijne.
Chcę razem z Wami planować i realizować uroczyste momenty, mają one przynieść dorosłym i dziedziom jak najwięcej pozytywnych uczuć. Chcę razem robić skarpety na drutach, piec pierniczki, wychodzić na poranne spacery, być może opiekować się Waszym psem, kiedy wyjedziecie na wakacje. Chcę dla Was zorganizować bal karnawałowy, warsztaty rękodzielnicze, wspólne gotowanie i co tylko wpadnie do mojej, bądź Waszej głowy.
Można wciąż szukać szczęścia w życiu i go nie odnaleźć, ale można również stać się koneserem chwil, delektować się każdym dniem i czerpać z tego radość. Ja wyboru juz dokonałam :)

No comments:
Post a Comment