06/03/2014

Jak AMANT w pacierzu...

... jak amant w pacierzu (to powiedzenie mojego syna) dzisiejszy dzień nie był fajny :(




Przed południem, hm.. co tu dużo gadać. Doły miewam, czasami. Snułam się po mieszkaniu, usiłowałam pozbierać się "do kupy" dzięki dobrej kawie, pozytywnym afirmacjom, medytacji, prysznicowi, masażowi, pillingowi, słuchaniu Bacha...Nie pomogło.

Dziękuję mojej drogiej imienniczce, która mimo zapalenia oskrzeli proponowała, że nie zważając na swoją chorobę przyjdzie ze mną pobyć :)  Czyjaś obecność w takiej chwili tylko bardziej mnie rozkleja. Folguje wtedy swoim uczuciom, płyną one, płyną, zazwyczaj z gorącymi łzami...

W każdym razie, przed odebraniem Maćka ze szkoły przyklepałam na zaczerwieniony nochal i opuchnięte oczy jakiś tam makijaż. W drodze do domu dowiedziałam się od dziecka, że na JUTRO MUSI zrobić gazetkę ścienną o Hiszpanii i przynieść mus czekoladowy dla całej klasy na Dzień Kobiet !!! Zanim dojechaliśmy do domu, udało mi się wytargować zamiast musu czekoladowego na 21 osób plus pani - babeczki z nadzieniem jagodowym. Oczywiście - etatowo pracuję popołudniami, więc nie ma szans na "obijanie się". Zatem...Dom, obiad, zadanie domowe, zakupy, w drodze z zakupów do pracy - wykidany w samochodzie jogurt pitny na mój płaszcz, tapicerke, buty, spodnie, torebke, dziecko (to moja sprawka, nie Maćka). W takim razie (15 minut do rozpoczęcia pracy) - dom, wrzucenie zakupów, zdjęcie ciuchów, ubranie czystych ciuchów, samochód, praca. W pracowni - chluśnięcie sobie przypadkowo różową farba w twarz, oko, na włosy, koszulkę, spodnie, buty (wczesniej oblane jogurtem, bo nie zmieniłam, zamszowe nota bene). Chwilowo miałam dość. Po pracy - odebranie Maćka z judo, zorientowanie się, że nie ma judogi, czyli albo mu ktoś "świsnął", albo "zwinął" przypadkowo dwie razem ze swoją. Gazetka o Hiszpanii zrobiona, KONIECZNIE na jutro. A teraz...babki siedzą w piekarniku, jeszcze koszulę, spodnie wyprasować, bo jutro "na galowo".

Wiem, to normalne, każdy rodzic się z tym zmaga. To codzienność. Ale czasem brakuje mi po prostu kogoś obok mnie...Dzisiaj nie był dla mnie dobry dzień :(

Czasem, kiedy puka w drzwi w moim mózgu stara znajoma - depresja, nie moge się oprzeć i otwieram jej szerzej drzwi... Nie mam siły zamknąć ich przed jej nosem.

3 comments:

  1. Podziwiam Cię.Nawet bardzo. Jesteś wspaniała Mamą a Twój Syn to mądra bestyjka. Głowa do góry,cycki do przodu i pozytywne myślenie. Dasz radę. Bo jak nie Ty to kto? Ściskam serdecznie...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zawstydziłam się trochę. To bardzo miłe, co piszesz ! Dziękuję Ci serdecznie :) Wytrwałości Tobie również!

      Delete
  2. Patrz na każdy dzień jak na dar i powiedz sobie ,że nie ma depresji..co być zrobiła gdyby jej nie było??? Ona nie może Tobą rządzić..Ty jesteś panią swego życia:):Uśmiechaj się do każdej chwili, każdego momentu....

    ReplyDelete