Gotując obiad słuchałam dywagacji Macieja na temat zwierząt, które będziemy mieli w przyszłości w naszej wiejskiej zagrodzie (teoretycznie). Snuliśmy marzenia - ja krojąc ziemniaki, Maciej gniazdując w kuchennym fotelu przy oknie. Wspierał się "Wielką Encyklopedią Zwierząt". Słyszę:
- I taka kunę będziemy mieli, i gornostaja, i łasicę, i boruska...
Ziemniaki okrasiłam prychnięciem. Fajnie byloby mieć jakiegoś Ruska... Radio w samochodzie by naprawił i palniki z kuchenki przedmuchał... Ech....
No comments:
Post a Comment